1 lutego 2016 Udostępnij

Wulkan Hibok-Hibok - czyli śpiący potwór

Filipiny położone są w strefie tak zwanego pacyficznego pierścienia ognia. Na Filipińskich wyspach znajdują się liczne wulkany, w tym czynne i aktywne. Jednym z nich jest słynny Hibok-Hibok, zwany nie bez powodu „śpiącym potworem”

 

Położenie wulkanu

 

Hibok-Hibok znajduje się na wyspie wulkanicznej Camigun. Wyspa ta mieści się w regionie Mindanao Północne, cechuje się klimatem podzwrotnikowym, wilgotnym. Zamieszkuje ją ponad 81 tys. mieszkańców, ma powierzchnię 237,95 km kw. Poza omawianym wulkanem, na wyspie znajduje się także kilka innych.

 

Co należy wiedzieć przed wyprawą?

 

Trekking na wulkan nie jest możliwy bez przewodnika. Należy uiścić ponadto wpłatę środowiskową, a także zdobyć pozwolenie na wyjście w Philippine Institute of Volcanology & Seismology Stataion. To ostatnie raczej nie stanowi większego problemu, bo formalności takie najczęściej załatwia właśnie wynajęty przewodnik.

Należy wiedzieć, iż wejście na wulkan nie należy do najłatwiejszych, wyprawa jest dość wymagająca, a miejscami nawet bardzo trudna. Aby dostać się na szczyt, trzeba iść przynajmniej 3,5 godziny. Dodatkowo, jeśli zechcemy zejść do krateru, musimy doliczyć kolejną godzinę. W związku z tym, jest to wyprawa wyłącznie dla tych osób, które posiadają naprawdę dobrą kondycję fizyczną i nie boją się męczącego wysiłku.

Warto również pamiętać o tym, że wyjście na wulkan możliwe jest wyłącznie w suche, słoneczne dni, w innym wypadku grunt jest zbyt grząski i wyprawa byłaby zwyczajnie niebezpieczna. Ponadto, trzeba pamiętać także o tym, że Hibok-Hibok, pomimo tego, że ostatni raz dał o sobie znać w 1951 roku, nadal jest aktywny. Przed każdym wyjściem należy więc upewnić się, iż nie ma w danym momencie zagrożenia erupcją.

Ze względu na to, że wyprawa jest długa i męcząca, a wilgotność powietrza ogromna, koniecznie trzeba zaopatrzyć się w minimum 3 litry wody na osobę. Warto też zabrać ze sobą prowiant, w tym takie produkty, które szybko dodają energii (na przykład wysokoenergetyczne batoniki). Oczywiście, ubieramy się odpowiednio – najważniejsze są dobre buty trekkingowe.

 

Wyprawa na wulkan

 

Droga na szczyt wulkanu wiedzie przez gęstą tropikalną dżunglę. Bez wątpienia co krok napotykać będziemy na rozmaite przeszkody, które usuwać trzeba będzie maczetą. Ścieżka jest wąska i czają się na niej między innymi parzące czy co gorsza, trujące rośliny, na które trzeba uważać. Właśnie dlatego wyprawa bez dobrego przewodnika znającego teren i tutejsze faunę i florę nie jest możliwa.

Dodatkową trudność w czasie podróży stanowi obciążenie w postaci plecaka ze wspomnianą wodą i prowiantem. Nie każdemu udaje się dotrzeć do celu podróży. W przypadku nagłego spadku energii nie należy ryzykować i liczyć na poprawę, ale niezwłocznie zawrócić.

Trud trekkingu wynagradzany jest jednak bardzo szybko. Nie tylko po zdobyciu szczytu, ale już w czasie drogi, kiedy można podziwiać bajeczne krajobrazy zielonej dżungli. Po dotarciu do krateru można zażyć ożywczej kąpieli w jeziorku. Woda co prawda do najczystszych nie należy, ale jest przyjemnie zimna i kąpiel z pewnością nieco „postawi na nogi”.

Nie od dziś wiadomo, że zdecydowanie trudniejsza jest droga w dół. Trzeba liczyć się z licznymi otarciami i zadrapaniami, trzeba iść niezwykle uważnie, aby nie złamać nogi w czasie ześlizgnięcia się z jednego z głazów… Znacznym utrudnieniem jest sam fakt dużego zmęczenia po wielu już godzinach wędrówki. Czy warto? Bez cienia wątpliwości, bowiem wrażenia niezapomniane!